Andrzej Szulczyński: Od betonowych ciężarów do wspólnego treningu z wnukiem

Pan Andrzej Szulczyński rozpoczął treningi jako osiemnastolatek. Pierwsze ciężary podnosił w czasach, gdy nie było internetu, filmów instruktażowych ani łatwego dostępu do profesjonalnego sprzętu. Wiedzę zdobywał z nielicznych książek i czasopism, a hantle oraz sztangi często wykonywano samodzielnie z betonu.

Dziś ma 70 lat i nadal regularnie ćwiczy. Z siłownią związany jest już od ponad pół wieku. Jego niezwykłą historię postanowił utrwalić wnuk Natan. Obaj spotkali się na wspólnym treningu w siłowni TKKF „Tęcza” w Gostyniu. Powstał film będący nie tylko opowieścią o kulturystyce sprzed kilkudziesięciu lat, ale przede wszystkim wyjątkową rodzinną pamiątką.

Andrzej Szulczyński

Zainteresowanie pana Andrzeja sylwetką i treningiem siłowym zaczęło się dość nietypowo. Jako młody człowiek fascynował się starożytną Grecją. Szczególne wrażenie robiły na nim rzeźby przedstawiające proporcjonalnie i harmonijnie zbudowanych mężczyzn. Podziwiał symetrię ciała i sam zapragnął osiągnąć podobną sylwetkę.

Kolejnym źródłem inspiracji był film „Przybycie Tytanów” z 1962 roku, w którym wystąpił francuski kulturysta Serge Nubret. Jego sylwetka zrobiła na młodym Andrzeju ogromne wrażenie, a sam Nubret na wiele lat stał się jego sportowym idolem.

W 1974 roku, mając 18 lat, pan Andrzej kupił książkę Stanisława Zakrzewskiego „Siła, sprawność, piękno”. Było to drugie, poprawione i uzupełnione wydanie publikacji poświęconej kulturystyce oraz ćwiczeniom siłowym. Książka liczyła ponad 300 stron i dla wielu osób rozpoczynających wówczas treningi stanowiła jedno z podstawowych źródeł wiedzy.

Tak zaczęła się przygoda, która trwa do dziś.

Początki nie przypominały dzisiejszych treningów w nowoczesnych klubach fitness. Do dyspozycji były proste drążki, hantle oraz sztangi z betonowym obciążeniem. Nie było aplikacji układających plany, trenerów dostępnych na każdym kroku ani tysięcy poradników w internecie.

Informacji szukało się w takich czasopismach jak „Atleta”, „Żołnierz Polski” czy „Sport i Rekreacja”. Zdecydowanie mniej wiedziano natomiast o odżywianiu i regeneracji. Pan Andrzej wspomina, że przez długi czas osoby ćwiczące nie miały pojęcia, ile białka, tłuszczów czy węglowodanów potrzebuje organizm. Podstawowymi produktami kojarzonymi z budowaniem siły były mleko, twaróg i jajka.

Nie było również powszechnie dostępnych suplementów oraz odżywek. Większość ćwiczących obserwowała swój organizm i metodą prób oraz błędów sprawdzała, co przynosi najlepsze efekty.

Kiedy w wieku 23 lat pan Andrzej przeprowadził się do Gostynia, również tutaj nie działała jeszcze typowa siłownia. Korzystał więc z sali treningowej przeznaczonej przede wszystkim dla zawodników podnoszenia ciężarów. Najważniejsze było jednak to, że miał gdzie ćwiczyć i nie musiał rezygnować z rozwijającej się pasji.

Najlepszy okres pod względem sylwetki przypadł mniej więcej między 28. a 42. rokiem życia. Przy wzroście około 170 centymetrów pan Andrzej ważył wówczas nawet 82 kilogramy. Zachowywał widoczne mięśnie brzucha, szerokie barki i proporcjonalnie rozwinięte poszczególne partie ciała.

Zdjęcia pochodzące z lat 80. pokazuje efekty wielu lat systematycznej pracy. Wnuk przyznaje, że gdy po raz pierwszy zobaczył fotografie dziadka z tego okresu, był pod ogromnym wrażeniem. Trudno mu było uwierzyć, że taką sylwetkę udało się zbudować bez dzisiejszego sprzętu, łatwego dostępu do wiedzy i rozbudowanego rynku suplementów.

W 1986 roku pan Andrzej postanowił spróbować swoich sił także podczas zawodów kulturystycznych. Wystartował w kategorii do 70 kilogramów. Przygotowywał się samodzielnie, w dużej mierze intuicyjnie. Zawody nie przyniosły oczekiwanego wyniku, ale sam udział stał się ważnym doświadczeniem i kolejnym etapem jego sportowej historii.

Był to szczególny rok dla kulturystyki w całym regionie. Pochodzący z Leszna Andrzej Cugier wywalczył wówczas na warszawskim Torwarze mistrzostwo Europy. Był pierwszym Polakiem, który zwyciężył w międzynarodowych zawodach kulturystycznych tej rangi.

Dziś pan Andrzej ćwiczy w siłowni TKKF „Tęcza” przy ulicy Przemysława II w Gostyniu. To właśnie tam został nagrany jego wspólny trening z wnukiem. Siłownia działa w tym miejscu od 1992 roku i od początku była dostępna dla wszystkich zainteresowanych treningiem siłowym.

Nie jest to typowy nowoczesny klub fitness. Starsze maszyny, wolne ciężary i atmosfera tradycyjnej siłowni tworzą klimat, który szczególnie spodobał się wnukowi pana Andrzeja. Podczas nagrania obaj nie tylko ćwiczyli, ale również rozmawiali o początkach kulturystyki, dawnych metodach treningowych i zmianach, jakie w tej dziedzinie nastąpiły przez ostatnie kilkadziesiąt lat.

W ciągu ponad pół wieku zdarzały się panu Andrzejowi przerwy. Powodem były między innymi choroby, pandemia oraz różne życiowe okoliczności. Nigdy jednak nie zrezygnował z treningów na stałe.

Dzisiaj nie przygotowuje się już do zawodów i nie próbuje za wszelką cenę odtworzyć formy ze zdjęć wykonanych w latach 80. Siłownia nadal pomaga mu jednak zachować sprawność, siłę oraz dobre samopoczucie.

Pan Andrzej nie chce bezczynnie przyglądać się upływowi czasu. Uważa, że mięśnie, które nie są wykorzystywane, stopniowo tracą swoją sprawność. Dlatego zamierza trenować tak długo, jak pozwoli mu na to zdrowie.

„Dopóki będę mógł, będę przychodził na siłownię. Z żelastwem pozostanę do końca życia” – podkreśla.

Najważniejszym rezultatem sportowej drogi pana Andrzeja nie są jednak dawne wyniki, wymiary ani start w zawodach. Jest nim pasja, którą udało się przekazać kolejnym członkom rodziny.

Ćwiczyli jego synowie, a po przerwie do treningów powrócił również ojciec autora filmu. Z czasem za ciężary chwycił wnuk, który pierwsze treningi wykonywał na sprzęcie używanym wcześniej przez dziadka.

Pan Andrzej od dawna zachęcał go do rozpoczęcia ćwiczeń. Kiedy wnuk w końcu podjął taką decyzję i na dobre zainteresował się siłownią, dziadek nie ukrywał swojej satysfakcji. Rodzinna historia zatoczyła koło, a ciężary, które przed laty służyły jemu, pomogły rozpocząć sportową przygodę kolejnemu pokoleniu.

Wspólny trening miał być pamiątką, do której będzie można wrócić po wielu latach. Film stał się jednak także opowieścią o więzi dziadka z wnukiem oraz o tym, jak sport może łączyć osoby wychowane w zupełnie innych czasach.

Z perspektywy kilkudziesięciu lat pan Andrzej dostrzega również błędy, które popełniał jako młody człowiek. Jednym z największych była zbyt duża liczba ćwiczeń i serii wykonywanych na jedną partię mięśniową. Trenował tak intensywnie, że po zakończeniu ćwiczeń mięśnie potrafiły mu drżeć ze zmęczenia.

Dziś zwraca większą uwagę na jakość ruchu, kontrolowanie ciężaru oraz świadomą pracę konkretnego mięśnia. Jego zdaniem lepiej wykonać mniej ćwiczeń, ale zrobić je dokładnie, niż imponować ciężarem podnoszonym przy pomocy rozpędu i nieprawidłowej techniki.

Podczas wspólnego treningu przekazywał wnukowi uwagi dotyczące ułożenia nadgarstków, sposobu prowadzenia ruchu i wyboru odpowiedniego chwytu. To wiedza zdobyta nie z internetu, lecz podczas tysięcy treningów wykonanych na przestrzeni ponad pół wieku.

Najważniejszą radą pana Andrzeja pozostaje wytrwałość. Bez systematyczności nawet najlepszy plan treningowy i najbardziej nowoczesny sprzęt nie przyniosą trwałych rezultatów.

Uważa, że jeżeli człowiek naprawdę kocha to, co robi, nie musi bez przerwy szukać dodatkowej motywacji. Wraca do swojej pasji dlatego, że stała się częścią jego życia.

W przypadku pana Andrzeja trwa to już od 1974 roku. Zaczynał od betonowych ciężarów, trenował w czasach bardzo ograniczonego dostępu do wiedzy, osiągnął życiową formę, wystartował w zawodach, a dziś nadal można spotkać go na gostyńskiej siłowni.

Po ponad pół wieku ciężary wciąż zajmują ważne miejsce w jego życiu. Teraz mają również dodatkowe znaczenie – stały się częścią rodzinnej historii, którą wspólnie z wnukiem udało się zachować na kolejne lata.

Może wśród Was są inni sportowi pasjonaci, niekoniecznie sportów siłowych. Napiszcie, jeśli chcecie, aby powstał o Was artykuł na tej stronie.

Andrzej Szulczyński kulturysta z Gostynia
Andrzej Szulczyński zdjęcie archiwalne
Andrzej Szulczyński w swojej najlepszej formie
Andrzej Szulczyński w młodości
Natan Szulczyński kulturysta
Natan Szulczyński sporty siłowe

📸 Fot. archiwum prywatne: Andrzej Szulczyński, Natan Szulczyński

Załączam również link do filmu na youtubie, którego autorem jest wnuk pana Andrzeja, Natan. Materiał w dużej mierze powstał na podstawie filmu.

Przewijanie do góry