Przy okazji trwających Mistrzostw Świata w piłce nożnej w USA, Meksyku i Kanadzie naszło mnie na różne wspomnienia. Nie tylko te związane z samymi meczami, ale też z całą otoczką, która przez lata towarzyszyła wielkim piłkarskim turniejom.
Bo piłka nożna, czy ktoś ją lubi, czy nie, zawsze budziła w Polsce największe emocje. Możemy cieszyć się sukcesami siatkarzy, medalami lekkoatletów, zwycięstwami skoczków narciarskich czy wielkimi turniejami Igi Świątek. To wszystko są piękne sportowe historie, ale gdy reprezentacja Polski grała na Mundialu albo Euro, działo się coś innego.

Turniej zaczynał się przed pierwszym gwizdkiem
Najbardziej wracam pamięcią do lat mniej więcej 2006 – 2016. To był czas, gdy wielki turniej piłkarski naprawdę było widać na ulicach. Na balkonach wisiały biało-czerwone flagi (również te z tyskim – sam taką miałem i ktoś ją sobie przywłaszczył). Samochody jeździły udekorowane w barwy narodowe, w sklepach pojawiały się koszulki, gadżety, naklejki i karty do zbierania. W „lidlach” był prawdziwy szał zakupowy.
Przed turniejem czuło się oczekiwanie. Dla wielu osób obowiązkowym elementem był „Skarb Kibica” Przeglądu Sportowego (dla mnie to obowiązkowy element cały czas). To była taka papierowa zapowiedź wielkiego święta. Pamiętam, jak kiedyś poszedłem po niego rano do saloniku prasowego obok ronda Solidarności, a pan, którego serdecznie pozdrawiam powiedział, że o szóstej była tu kolejka dwudziestu osób. Inne czasy.
Turniej zaczynał się jeszcze zanim padł pierwszy gwizdek. Najpierw było kupowanie gazet, sprawdzanie składów, typowanie wyników. W Skarbie zawsze szukałem zawodników urodzonych tego samego dnia co ja (niekoniecznie roku). Dziś wszystko jest w telefonie.
Euro 2012: strefy kibica, Gostyń i biało-czerwone emocje
Kulminacją tej atmosfery było oczywiście Euro 2012, rozgrywane w Polsce i na Ukrainie. Sportowo dla nas skończyło się rozczarowaniem, ale przez kilka tygodni żył tym cały kraj. Były strefy kibica w dużych miastach (na mecz z Czechami pojechaliśmy na strefę do Wrocławia m.in. z listonoszem Juniorem i Szymonem Chudym ), ale też mniejsze, lokalne miejsca wspólnego oglądania.
W Gostyniu taka strefa kibica powstała w miejscu zasypanego rok wcześniej odkrytego basenu. Była też próba stworzenia takiej atmosfery w niezapomnianym pubie „Pyra”. Przy tej okazji pozdrawiam również właścicieli, którzy zawsze byli bardzo w porządku.
Strefy kibica były nie tylko oficjalne. Powstawały też w domach, ogródkach i na podwórkach. Pamiętam jedną taką w pobliskim Grabonogu. Adam Świerzewski, Rafał Twardy i pewnie wielu ich znajomych stworzyli własne miejsce do oglądania meczów. I właśnie w tym był urok tamtych turniejów. Nie trzeba było wielkiej organizacji. Wystarczył telewizor, kilka krzeseł, biało-czerwone barwy i kilka butelek zimnych napojów w upalne dni.
Euro 2016: Paryż, remis z Niemcami i wielki niedosyt
Jeszcze większe emocje sportowe przyszły cztery lata później. Euro 2016 we Francji to był turniej, do którego po latach wraca się z jednej strony z dumą, a z drugiej z ogromnym niedosytem.
Reprezentacja Polski nie grała może najpiękniejszej piłki na świecie, ale była dobrze ustawiona taktycznie, odpowiedzialna i bardzo trudna do pokonania. Było zwycięstwo z Irlandią Północną, remis z Niemcami, wygrana z Ukrainą, a potem dramatyczny mecz ze Szwajcarią. Rzuty karne, decydujący strzał Krychowiaka i awans do ćwierćfinału.
Później Portugalia. Szybki gol Roberta Lewandowskiego, wielka nadzieja i ten nieszczęsny konkurs rzutów karnych. Nietrafiony karny Kuby Błaszczykowskiego bolał wtedy bardzo. I chyba boli trochę do dziś, bo po latach coraz mocniej widać, jak blisko było czegoś naprawdę wielkiego. Gdyby Polska przeszła Portugalię, w półfinale czekała Walia.
Oczywiście, łatwo tak mówić po latach, ale tam naprawdę była szansa nawet na finał. Portugalia została później mistrzem Europy, choć sama przez cały turniej nie grała porywająco. Wyszła z grupy po trzech remisach. I może właśnie dlatego ten ćwierćfinał tak siedzi w głowie. Bo to nie była drużyna poza naszym zasięgiem.
Miałem przyjemność być podczas Euro 2016 w Paryżu z kolegami: Michałem, Bartoszem i Danielem. Byliśmy na meczu z Niemcami. Dziś remis 0:0 z mistrzami świata brzmi bardzo dobrze, ale pamiętam, że wtedy byłem trochę zawiedziony. Człowiek czuł, że można było ten mecz nawet wygrać.
Trochę pozwiedzaliśmy, trochę poczuliśmy atmosferę turnieju od środka. To było fajne lato. Takie, które miało swój smak. Była wiara w drużynę i poczucie, że Polska nie jedzie na turniej tylko po to, żeby zagrać mecz otwarcia, o wszystko i o honor.
Drużyna, w którą naprawdę się wierzyło
Tamta reprezentacja miała coś, czego później często brakowało. To była drużyna z krwi i kości. Jeden szedł za drugim. Pamiętam sceny, gdy w meczu ze Szwajcarią po faulu na Kubie Błaszczykowskim Robert Lewandowski natychmiast ruszał do rywala. Pamiętam radość po golu z Portugalią, gdy Błaszczykowski wskoczył Lewandowskiemu na plecy. Wiadomo, że relacje między nimi bywały różne i nie o tym jest ten tekst. W tamtych chwilach było widać zespół. Było czuć, że na boisku są razem.
Czy to był ostatni taki turniej?
Mam wrażenie, że Euro 2016 było ostatnim turniejem, przy którym ta wielka piłkarska otoczka była tak mocna. Może jeszcze mundial 2018 miał w sobie to wielkie napięcie, ale sportowo skończyło się szybko i boleśnie.
Dziś Mistrzostwa Świata odbieramy już inaczej. Po pierwsze, nie ma na nich reprezentacji Polski, a to dla większości zmienia wszystko (u mnie jest z tym różnie).
Po drugie, godziny rozgrywania meczów też robią swoje. Nie każdego „stać finansowo” , żeby wstawać albo siedzieć do późna, żeby obejrzeć spotkanie. Starszym oczy zamykają się już około 22, młodzież coraz częściej nie ogląda całych meczów, tylko skróty, TikToki, urywki, najważniejsze akcje. Świat się zmienił. Sport też ogląda się inaczej.
Mimo sportowych rozczarowań, piłka nożna coś nam jednak zostawiła. Euro 2012 było dla Polski ważnym momentem. Można narzekać na wynik reprezentacji, ale przez te lata nasz kraj bardzo się zmienił. Powstały stadiony, poprawiły się drogi, miasta wypiękniały. Dziś czasem traktujemy to jako oczywistość, ale przecież to też był jeden ze skutków tamtego turnieju. Szkoda tylko, że ten czas tak szybko biegnie. Złapałem się dzisiaj za głowę, że w podróż do Paryża wyruszyliśmy 10 lat temu.
Jakie Wy macie wspomnienia z tamtych lat?
Zdjęcia




























