Maria Janina Nowak o Parkrun Gostyń: „Nikt nie jest ostatni”

Parkrun Gostyń to nie tylko sobotni bieg na 5 kilometrów. To także spotkania, rozmowy, kawa po wysiłku, wspólne świętowanie małych i dużych sukcesów oraz grupa ludzi, którzy co tydzień pokazują, że aktywność fizyczna może być dostępna dla każdego – niezależnie od wieku, tempa czy sportowego doświadczenia.

Jedną z osób, które od lat tworzą tę inicjatywę w Gostyniu, jest Maria Janina Nowak. Po raz pierwszy pojawiła się na parkrunie w czerwcu 2021 roku, a od października 2022 roku współprowadzi gostyńską lokalizację. Sama przyznaje, że sport towarzyszył jej przez całe życie, choć regularne bieganie zaczęła po pięćdziesiątce. Dziś ma 70 lat i nadal aktywnie działa, biega, maszeruje z kijkami i angażuje się w wolontariat.

Z panią Marią rozmawiamy o tym, czym właściwie jest parkrun, dlaczego nie trzeba być biegaczem, aby dołączyć do sobotnich spotkań, jak wygląda organizacja wydarzenia „od kuchni” i co sprawia, że atmosfera parkrun Gostyń przyciąga kolejne osoby. Nie zabrakło także tematu zbliżającej się 500. edycji, która będzie wyjątkowym momentem w historii tej lokalnej inicjatywy.

Maria Nowak na starcie parkrun

Mirek Prętkowski: Od kilku lat jest Pani koordynatorką parkrun Gostyń. Jak zaczęła się Pani przygoda z parkrunem?

Maria Janina Nowak: Po raz pierwszy pojawiłam się na parkrunie Gostyń 12 czerwca 2021 roku. Kilka miesięcy wcześniej przymierzałam się do przyjścia i w końcu się zdecydowałam. O tej inicjatywie wiedziałam już od pewnego czasu, wiedziałam też, że odbywa się w Gostyniu.

Zawsze lubiłam biegać, chociaż regularnie zaczęłam dopiero po pięćdziesiątce. Obecnie mam 70 lat. Przez pierwszy rok brałam udział w parkrunie jako uczestniczka, a czasem udzielałam się również jako wolontariuszka. Kiedy poprzednia koordynatorka, Jolanta Przybył, zrezygnowała z tej funkcji, w październiku 2022 roku wspólnie z Joanną Berger-Dudek podjęłyśmy się prowadzenia naszej lokalizacji. Joanna po około roku zrezygnowała i obecnie prowadzimy parkrun Gostyń razem z Honoratą Grzemską.

Dla osób, które jeszcze nie spotkały się z tą inicjatywą, czym właściwie jest parkrun?

Spotkania parkrun odbywają się dziś na całym świecie. Pierwszy parkrun zorganizowano 2 października 2004 roku w Bushy Park w Teddington, w południowo-zachodnim Londynie. Jego pomysłodawcą był Paul Sinton-Hewitt. W Polsce pierwszy parkrun odbył się 15 października 2011 roku w Gdyni, a parkrun Gostyń powstał 22 sierpnia 2015 roku. My spotykamy się w każdą sobotę o godz. 9.00, niezależnie od pogody, żeby aktywnie rozpocząć weekend.

Gdzie i kiedy odbywają się spotkania parkrun Gostyń?

Nasze spotkania odbywają się w soboty o godz. 9.00 w lesie za Hutą. Start i meta znajdują się przy Stacji Uzdatniania Wody, czyli — jak mówimy potocznie – przy hydroforni. Zdarza się, że spotkania są odwoływane, na przykład wtedy, gdy na tym terenie odbywa się inna impreza. Tak było choćby 23 maja. Spotkanie można odwołać również z powodu braku wolontariuszy, chociaż u nas taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła, albo ze względu na ekstremalne warunki pogodowe, takie jak ulewa, wichura czy połamane drzewa. Trasa musi być sprawdzona przed każdym spotkaniem.

Czy w parkrunie trzeba biegać, czy można także maszerować albo po prostu przyjść dla atmosfery?

W parkrunie nie trzeba biegać. Można truchtać, maszerować z kijkami lub bez, a można po prostu spacerować. Nikt nie jest ostatni, bo na końcu zawsze idzie osoba zamykająca stawkę. Kto chce walczyć o rekordy, może walczyć. Kto chce pooddychać świeżym, leśnym powietrzem i przejść trasę spacerem, również może to zrobić. Można też przyjść dla samej atmosfery, bo po wszystkim jest czas na małe co nieco, kawę, herbatę, zimą kakao i rozmowy.

Parkrun działa dziś w wielu miejscach na świecie i w Polsce. Jak dużo jest lokalizacji w naszym kraju i które znajdują się najbliżej Gostynia?

W Polsce działa obecnie 108 lokalizacji parkrun. Najbliżej Gostynia znajdują się parkruny w Lesznie, Jarocinie, Krotoszynie, Kościanie i Kaliszu, a także trzy lokalizacje w Poznaniu.

Jak wygląda typowa sobota podczas parkrunu w Gostyniu?

Na spotkanie w Gostyniu wolontariusze muszą przyjść dobre pół godziny wcześniej, ponieważ trzeba przygotować i wystawić sprzęt, który przechowujemy w Stacji Uzdatniania Wody. To duży plus naszej lokalizacji, bo w innych miejscach często trzeba zabierać sprzęt do domu i przywozić go z powrotem na kolejne spotkanie.

Uczestnicy przychodzą przed godz. 9.00. Na początku odbywa się krótka odprawa, którą prowadzi koordynator spotkania. Witam wszystkich, także gości z innych lokalizacji, przypominam najważniejsze zasady, których trzeba przestrzegać, a czasem wręczamy też dyplomy za ukończenie określonej liczby parkrunów lub wolontariatów, czyli za tzw. kamienie milowe.

Trasę mamy oznaczoną na stałe, więc nie trzeba robić tego za każdym razem. Osoba mierząca czas daje sygnał do startu. Po dotarciu do mety każdy uczestnik otrzymuje token, który następnie jest skanowany razem z kodem uczestnika, a wynik trafia do systemu. Gdy wszyscy dotrą do mety, przychodzi czas na to, co bardzo lubimy: kawę, herbatę, zimą kakao, jakieś słodkości, niekończące się rozmowy i wymianę doświadczeń. Na koniec trzeba jeszcze posprzątać sprzęt, zanieść go do pomieszczenia przy hydroforni i wtedy rozjeżdżamy się do domów.

Bardzo ważną rolę podczas spotkań odgrywają wolontariusze. Jakie zadania wykonują i czy bez nich organizacja parkrunu byłaby możliwa?

Bez wolontariuszy spotkanie nie mogłoby się odbyć. Każdej soboty potrzebujemy co najmniej sześciu osób: koordynatora spotkania, osoby mierzącej czas, skanującej kody, wydającej tokeny, zamykającej stawkę oraz sprawdzającej trasę.

Czy trudno zachęcić ludzi do wolontariatu?

Różnie bywa z zachęcaniem do wolontariatu, ale w naszej lokalizacji mamy szczęście do ludzi. Jeszcze nigdy nie musieliśmy odwołać spotkania z powodu braku wolontariuszy. Są osoby, na które zawsze możemy liczyć.

Jak dużo czasu zajmuje bycie koordynatorką parkrunu?

Trzeba wstawić zdjęcia na Facebooku, a jeśli są gorszej jakości, to czasem także je podretuszować. Do tego dochodzi napisanie protokołu ze spotkania oraz wprowadzenie wyników i wolontariuszy do systemu. Robimy to wspólnie z Honoratą – raz ja, raz ona. Oprócz tego prowadzimy stronę na Facebooku. W ciągu tygodnia trzeba umieścić kilka postów, także na Instagramie. Mamy również konto na TikToku, a nawet na X.

Ja na przykład śledzę strony innych lokalizacji, profil parkrun Polska, blog parkrun oraz stronę dla koordynatorów lokalizacji. Trzeba być po prostu ze wszystkim na bieżąco. W ciągu tygodnia trzeba też zebrać wolontariuszy na kolejne spotkanie. Robimy to głównie na naszej grupie na Messengerze. Mnie osobiście bardzo to wciąga. Jak usiądę do komputera, to niejeden garnek już mi się przypalił.

Czy koordynatorzy parkrunów z różnych miast mają ze sobą kontakt, wymieniają doświadczenia albo organizują wspólne spotkania, choćby online?

Jako koordynatorzy z Wielkopolski spotykamy się online co dwa miesiące. Podczas takich spotkań nasza koordynatorka regionalna przekazuje nam wszystkie nowinki, omawiamy bieżące sprawy, rozwiązujemy problemy i wymieniamy się doświadczeniami. Mieliśmy też spotkanie na żywo w Zagórowie, w którym uczestniczyli koordynatorzy lokalizacji z Wielkopolski. Poza tym kontaktujemy się z naszą koordynatorką regionalną również przez Messengera. Mamy tam swoją grupę, dzięki której możemy być ze sobą w stałym kontakcie.

Jak opisałaby Pani atmosferę, która panuje podczas spotkań parkrun Gostyń?

Myślę, że wielu ludzi przyciąga przede wszystkim atmosfera, która obecnie panuje na naszych spotkaniach. Jest wesoło, przyjaźnie, można porozmawiać, wymienić się doświadczeniami i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy związanych ze sportem i nie tylko.

Czy zdarza się, że uczestnicy spotykają się także poza samymi sobotnimi wydarzeniami?

Oczywiście, że ludzie spotykają się także poza parkrunem. Nie jako parkrun Gostyń, ale po prostu jako znajomi, których połączyła ta inicjatywa. Wspólnie biegają, trenują, chodzą z kijkami, a czasem spotykamy się też w jakimś lokalu.

Już niedługo odbędzie się 500. edycja parkrun Gostyń. Czy taki jubileusz wiąże się ze specjalnymi przygotowaniami?

Pięćsetne spotkanie na pewno będzie bardziej uroczyste. Przy takich okazjach często odwiedzają nas goście, na przykład koordynatorka regionalna parkrun w Wielkopolsce. Z pewnością nie zabraknie też tortu i toastu szampanem bezalkoholowym.

Czy wśród uczestników parkrun Gostyń są osoby, które szczególnie wyróżniają się liczbą ukończonych edycji?

Ponad 300 spotkań mają już na koncie Michał Jaskierski i Jasiek Pietrzyk. Jeśli chodzi o wolontariat, Piotr Przybył ma za sobą 209 takich spotkań, Jolanta Przybył – 225, a ja – 229.

Pamięta Pani jakąś szczególną historię albo uczestnika, który szczególnie zapadł Pani w pamięć przez te wszystkie lata?

Nie wskazałabym jednej konkretnej historii, bo przez te wszystkie lata było ich naprawdę wiele. Szczególnie lubię jednak momenty, kiedy w parkrunie biorą udział całe rodziny. Tak jest na przykład w przypadku rodziny Andrzeja Domanickiego, gdzie na naszych spotkaniach pojawiają się dziadek, babcia, syn, córka i wnuki, czy rodziny Artura Borowczyka, który uczestniczy w parkrunie razem z mamą, bratem oraz ciocią Izą i jej mężem.

To pokazuje, że parkrun naprawdę łączy pokolenia i jest miejscem dla każdego – bez względu na wiek. Warto też wspomnieć, że oprócz mnie jednym z najstarszych uczestników jest Paweł Krystkowiak, który ma 73 lata i również bardzo aktywnie uczestniczy w naszych spotkaniach.

Czy sport i aktywność fizyczna były obecne w Pani życiu również wcześniej? Uprawiała Pani kiedyś jakiś sport albo nadal stara się być aktywna?

Sport był obecny w moim życiu właściwie zawsze. W szkole podstawowej była to głównie lekkoatletyka i udział w różnych zawodach. Wtedy startowało się m.in. w czwórboju: bieg na 60 metrów, skok wzwyż, skok w dal i rzut piłeczką palantową. W liceum również była lekkoatletyka, a do tego siatkówka. Dużo jeździłam także na łyżwach.

Na studiach należałam do uczelnianego AZS-u. Trenowałam głównie bieg na 100 metrów i skok w dal, dużo jeździłam też na nartach. W dorosłym życiu sport również mi towarzyszył: rower, pływanie, trochę później regularne bieganie i nordic walking. Tak właściwie jest do dzisiaj, mimo upływu lat – oby jak najdłużej. Nie jest to już oczywiście to samo, co kiedyś, ale nadal daje mi dużo satysfakcji.

Maria Nowak na bieżni w czasach studenckich
Pani Maria w czasach studenckich. Fot. archiwum prywatne

Czego można życzyć lokalizacji parkrun Gostyń?

Chyba jeszcze więcej chętnych do aktywności począwszy od dzieci, dorosłych i seniorów. Jestem przykładem że wiek to tylko liczba, wystarczą chęci.

Pozdrawiam i zapraszam na parkrun Gostyń.

Dziękuję za rozmowę.

📸 Studio Photo Desing Remigiusz Dettlaff, parkrun Gostyń

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry