Gostyńskie kluby sportowe w latach międzywojennego dwudziestolecia (cz. 1)

Wracamy do 1994 roku i sięgamy do archiwalnych wydań „Gazety Gostyńskiej”. To właśnie na jej łamach ukazał się artykuł autorstwa Beaty Skrzypczak, który dziś przypominamy czytelnikom Sportowego Gostynia. Tekst jest nie tylko ciekawą pamiątką z tamtych lat, ale również okazją, by spojrzeć na lokalną historię z perspektywy wydarzeń opisywanych ponad trzy dekady temu.

Fot. GaSo Gostyń, Maciej Gaszek, Mariusz Sobecki

Na początku stycznia 1919 roku Polacy zamieszkali w Gostyniu zrzucili wreszcie pruskie jarzmo. Nastały dni powstania wielkopolskiego. Dzięki zwycięstwu powstania i podpisaniu Traktatu Wersalskiego Wielkopolska powróciła do macierzy.

Pierwsze lata życia mieszkańców Gostynia w niepodległej Polsce nie sprzyjały rozwojowi zorganizowanego ruchu sportowego. Radość z odzyskanej wolności przyćmiły trudności ekonomiczne i codzienna troska obywateli miasta o znośne warunki bytowania.

Najwcześniej podjęło tutaj zorganizowaną działalność sportową powstałe jeszcze w okresie zaborów Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. W okresie międzywojennym liczyło ono przeciętnie około 80 członków, w tym od 20 do 30 ćwiczących osób.

W 1933 roku prezesem zarządu był Kazimierz Peisert, a naczelnikiem Marian Guliński. Towarzystwo dysponowało wtedy następującymi przyrządami gimnastycznymi i przyborami sportowymi: 1 koń, 1 drążek, 1 poręcz, 3 skrzynie, 6 drabin, 2 materace, 26 lanc, 2 oszczepy, 2 dyski, 23 ciężarki, 42 maczugi, 2 florety, 3 liny.

Ogniwo urządzało w okresie letnim zabawy z popisami gimnastycznymi, piesze wycieczki, zawody w strzelaniu itp. Ponadto brało udział w zlotach okręgowych. Ta działalność spotkała się z dużym zaciekawieniem i uznaniem ze strony szerszych kręgów społeczeństwa w tym mieście, a zwłaszcza wśród młodzieży.

Przez cały okres międzywojnia działało tu Kurkowe Bractwo Strzeleckie, kierowane w tym czasie przez zarząd z Romanem Surą na czele. Bractwo od 1931 roku było członkiem Zjednoczenia Kurkowych Bractw Strzeleckich RP i należało do okręgu leszczyńskiego. W ramach swej działalności statutowej gostyńskie bractwo urządzało tradycyjne strzelania z broni kapiszonowej (sztucery) o nagrody. Odbywały się one każdego roku z okazji rocznicy Konstytucji 3 Maja oraz na zakończenie sezonu żniwnego.

Najważniejszą jednak imprezą strzelecką w bractwie było coroczne zielonoświątkowe strzelanie o godność Króla Kurkowego. Ponadto organizowano (przeważnie w niedziele, w sezonie letnim) otwarte strzelania o nagrody. Od marca 1937 roku w łonie bractwa działała sekcja strzelecka Polskiego Związku Sportowego kierowana przez Czesława Polaszka.

Bractwo Strzeleckie było raczej organizacją elitarną, toteż jego działalnością interesowało się o wiele mniej osób niż np. „Sokoła”. O ekskluzywności strzelców świadczyło m.in. umundurowanie członków, które było bardzo kosztowne. Gostyńscy „bracia kurkowi” zajmowali się więc w pewnym sensie również działalnością sportową, hołdując maksymie „ćwicz oko i dłonie w Ojczyzny obronie”.

Przełomowym rokiem dla gostyńskiego sportu był rok 1923. W dniu 13 maja tegoż roku odbyło się w sali Michała Kaczmarka w Rynku zebranie grupy miłośników sportu. Obywatele miasta oraz pracownicy cywilni i wojskowi Powiatowej Komendy Uzupełnień powołali do życia pierwszy w Gostyniu Klub Sportowy. Nadali mu nazwę „Kania”. W skład pierwszego zarządu weszli: Władysław Nawrocki – prezes, Stefan Guliński – sekretarz, Paweł Worsztynowicz – kierownik gier oraz Antoni Wunsch i Stanisław Kochowicz – członkowie zarządu.

W latach następnych, do 1939 roku, funkcję prezesa KS „Kania” pełnili kolejno: Jan Górecki, Stanisław Kochowicz, Józef Konieczny, Franciszek Janowski, Zygmunt Wójcik i Jan Mazela.

Przez cały okres działalności klubu w dwudziestoleciu międzywojennym przewinęło się (obok zawodników) cały szereg gorliwych i ofiarnych miłośników sportu i działaczy sportowych. Należeli do nich m.in. „żelazny” wiceprezes Feliks Marczyński, Antoni Hołoga,  Feliks Pilarczyk, Henryk Dembiński, Józef Jezierski, Władysław Gogolewski, Józef Janowski.

Pierwszy zarząd (wziąwszy pod uwagę przeciwności powojennej natury gospodarczej) miał niemało kłopotów. Od samego początku klub borykał się z dość dużymi kłopotami finansowymi. Jednakże kierownictwo i sportowcy nie zrażali się tym. Z braku środków finansowych pierwsze treningi i mecze odbywały się na trójkątnym boisku przy cegielni, należącym zaraz po I wojnie światowej do starosty Wincentego Dabińskiego, a później do architekta Lucjana Michałowskiego.

Autorka: Beata Skrzypczak
Źródło: „Gazeta Gostyńska”, 1994 r.

Przewijanie do góry