Maraton w Genewie był dla nich czymś więcej niż tylko sportowym wyzwaniem. To historia o determinacji, przełamywaniu własnych granic i spełnianiu marzeń, które dojrzewały od miesięcy. Każdy z nich przeżył ten bieg inaczej, ale wszyscy zgodnie podkreślają, że emocje po przekroczeniu mety są nie do opisania.

Karol Kręgielczak
„Sam pomysł powstał pod koniec ubiegłego roku. Przebiegnięcie maratonu chodziło po mojej głowie od bardzo dawna. W końcu postanowiłem, że ten rok będzie tym, w którym spróbuję zmierzyć się z tym wyzwaniem. Kilka miesięcy przygotowań, wiele wyrzeczeń i dużo problemów ze zdrowiem podczas treningów doprowadziły mnie do startu, przed którym rodziło się w mojej głowie wiele niepewności i obaw.
Sam Start zostanie na długo w mojej pamięci. Cel jasny – przebiec maraton bez żadnych wyznaczonych czasów do pokonania. Wolno, rozsądnie i powolutku do celu. Wszystko szło zgodnie z planem do 35 kilometra, na którym wysiadło prawe kolano. Z zagryzionymi zębami dotarłem do mety. Marzenie spełnione – Genewa zdobyta 💪”
Adrian Piechocki
„Pod koniec ubiegłego roku padł pomysł, żeby w 2026 roku przebiec swój pierwszy maraton. Na początku stycznia wziąłem notes i rozpisałem plan treningowy aż do startu – 10 maja. Treningi biegowe przeplatały się z piłką nożną, ligą halową i meczami na boisku ⚽︎🏃
Na początku cel był prosty – po prostu ukończyć maraton. Zapisałem się na czas 4:30+, ale z każdym kolejnym treningiem czułem, że mogę zrobić to szybciej. Wtedy pojawił się nowy cel – złamać 4 godziny 🔥
Sam bieg? Petarda! Świetna atmosfera, super widoki i niesamowici ludzie na trasie. Plan był taki, żeby zacząć spokojnie, około 5:50/km, ale już po 2 kilometrach wskoczyłem na swoje tempo i praktycznie cały bieg leciałem po 5:30 😄
Przed maratonem najdłuższy dystans, jaki przebiegłem, to 32 km. Kiedy więc na trasie minąłem tę granicę, zaczęła się podróż w nieznane 😂. Wszystko było super… aż do momentu, gdy przez ostatnie 6 km dopadła mnie kolka. Były myśli, żeby przejść do marszu, ale udało się wytrzymać i utrzymać tempo aż do mety 💪
Średnie tempo 5:36😁
Maraton ukończony 3:56🔥
Satysfakcja z ukończenia pierwszego maratonu? Nie do opisania. I chyba właśnie dla takich chwil warto podejmować wyzwania 🏅”
Rafał Szczepaniak
„Pomysł na ten wyjazd nakręcił Karol z Adrianem. Adi rzucił hasło: „Robimy maraton w Genewie 😎” i od razu wiedziałem, że to będzie super przygoda i najlepszy moment, żeby zmierzyć się z tym wyzwaniem. Od jakiegoś czasu chodziło mi to po głowie, ale brakowało konkretnego motywatora 😝. Szybka decyzja i przygotowania ruszyły – z tym bywało różnie, wiadomo jak to jest, w trakcie zawsze coś wyskoczy. Mimo wszystko udało się dopiąć temat i stanąć na starcie.
Z samego biegu jestem bardzo zadowolony – ukończyłem go z czasem 4:28. Może początek mogłem pobiec trochę szybciej, ale to był mój pierwszy tak długi dystans i nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać po 35 kilometrze. Na szczęście pozytywnie się zaskoczyłem, organizm dał radę, kibice nieśli, a energia na trasie robiła swoje. Emocje po przekroczeniu mety były naprawdę wspaniałe. To uczucie zostaje w głowie na długo i daje jeszcze większą motywację na kolejne wyzwania”.
Dziękujemy za podzielenie się swoimi emocjami i wspomnieniami z Genewy. Gratulujemy ukończenia maratonu i życzymy kolejnych sportowych sukcesów!












📸 Fot. Karol Kręgielczak, Adrian Piechocki, Rafał Szczepaniak



