Kinga Krówka ma za sobą udane wejście w seniorski boks i już teraz pokazuje, że potrafi rywalizować z najlepszymi zawodniczkami na świecie. Po bardzo dobrym występie na mistrzostwach świata w Liverpoolu przed nią kolejne ważne starty, w tym Puchar Świata w Chinach i mistrzostwa Europy w Sofii. W rozmowie ze Sportowym Gostyniem opowiada o ostatnich miesiącach, sportowych lekcjach, ambicjach i drodze, która ma ją zaprowadzić do najważniejszych celów.

Mirek Prętkowski: Za Tobą bardzo intensywny okres. Od dobrego występu na mistrzostwach świata w Liverpoolu, przez kolejne starty, aż po przygotowania do Pucharu Świata w Chinach. Jak z Twojej perspektywy wyglądał ten ostatni rok?
Kinga Krówka: Tak, przechodząc do seniorek, wiedziałam, że będzie dużo ciężej pod względem rywalizacji. Wiedziałam też, że nie będę liderką, jak w poprzednich latach kadetki czy juniorki. Ale jestem osobą, która bardzo mocno wierzy w siebie oraz w swoje umiejętności i możliwości. I wiedziałam, że mogę mocno zaskoczyć na Mistrzostwach Świata, i też tak było, prawie zdobywając medal Mistrzostw Świata w pierwszym roku seniorskim. Najważniejsze dla mnie jest, abym zbierała doświadczenie. W tym wieku nie liczy się dla mnie aż tak wynik. Chcę się dobrze bawić w tym sporcie, ponieważ jestem bardzo młoda. Wiem, że wszystko ma swój czas i wiem, że będę najlepsza. Taki jest mój cel.
W Liverpoolu byłaś bardzo blisko medalu mistrzostw świata. Kiedy dziś wracasz myślami do tamtego turnieju, bardziej czujesz niedosyt, dumę, czy dodatkową motywację?
Tak, z Chen Nien-chin w ćwierćfinale Mistrzostw Świata 4:1. Czuję ogromną dumę, ponieważ, jak już wspominałam, w pierwszym roku seniorskim dostać się aż do ćwierćfinału Mistrzostw Świata w najbardziej obsadzonej wadze, jaką jest 65 kg, i być o krok od medalu to naprawdę powód do domu, ale także do niedosytu, ponieważ znam swoje umiejętności i wiem, że zasługiwałam na ten medal.
Czy walka o medal mistrzostw świata coś w Tobie zmieniła, sportowo albo mentalnie? Dała więcej pewności siebie, czy raczej pokazała, ile jeszcze trzeba poprawić?
Tak, przede wszystkim pokazała mi, że mogę konkurować z czołówką światową i wcale nie jestem „gorsza”. Pokazała mi też, że w kluczowych momentach muszę wyrywać walki do samego końca i być nieustępliwą.
Na pierwszym tegorocznym Pucharze Świata w Brazylii przegrałaś trochę pechowo z Marie Rosendo. Jak oceniasz tamtą walkę po czasie, czego zabrakło, a co mimo porażki możesz uznać za wartościowe?
Zabrakło spokoju oraz agresji w tej walce. Czuję, że ta walka pokazała mi, że mam być zawodniczką zdecydowanie agresywną, ponieważ bazując tylko na kontrze, nie będę zaznaczać przewagi w decydujących momentach. Wiem, co mam robić, mam na to umiejętności i nie mogę doczekać się już następnego występu.
Po takich pojedynkach, gdzie wynik jest bliski i pozostaje pewien niedosyt, łatwo od razu wrócić do pracy, czy jednak potrzeba chwili, żeby emocje opadły?
Potrzeba chwili, aby emocje opadły, ponieważ poświęcasz wszystko i jedna walka chwilowo lekko zaburza twoją drogę po marzenia. Ale po czasie uświadamiasz sobie, że to wszystko to proces, i wracasz dalej do pracy. Jeden lub dwa starty cię nie określają, więc uświadamiasz sobie, ile lat pracy włożyłaś w to oraz że Bóg nie bez powodu dał ci to jedno marzenie w głowie, więc wracasz z powrotem do pracy.
Przed Tobą Puchar Świata w Chinach. Na czym najbardziej skupiałaś się w ostatnich tygodniach przygotowań, technice, taktyce, sile, szybkości?
Tak, przede mną Puchar Świata w Chinach. Podchodzę do niego na spokojnie, bez żadnej presji. Prawdę mówiąc, nigdy nie mamy wpływu na wynik, ponieważ jest mnóstwo czynników. W ostatnich tygodniach skupiłam się na umiejętnościach taktycznych.
Rywalizujesz już regularnie z mocnymi zawodniczkami ze światowej czołówki. Czy czujesz, że z każdym takim turniejem coraz lepiej wiesz, czego spodziewać się na najwyższym poziomie?
Tak, rywalizuję regularnie z topowymi zawodniczkami i coraz bardziej wiem, czego mogę się spodziewać.
Jakie są Twoje najważniejsze cele na cały ten sezon?
Najważniejszą imprezą na ten rok są niewątpliwie wrześniowe Mistrzostwa Europy w Sofii. Myślę, że wrzesień to czas, w którym wstrzelę się z formą, więc liczę tam na bardzo dobry wynik. Później prawdopodobnie Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. A od nowego roku rozpocznie się droga po kwalifikację olimpijską, która będzie najtrudniejszym okresem w mojej karierze bokserskiej.
Dziękuję za rozmowę.




📸 Fot. Polski Związek Bokserski, Kinga Krówka
